Tłumacz języka niemieckiego - Wrocław, tłumaczenie na wyjazdach, szkoleniach, techniczne

Tłumaczenia z j. niemieckiego, wyjazd, spotkanie, szkolenie, rozmowa handlowa, tłumaczenie ustne - konsekutywne, techniczne

Tłumaczenie rozmów w Berlinie - brak zapłaty za zlecenie wykonane przez polskich budowlańców

Jak na tłumaczenie było to dość wyjątkowe. Sytuacja była bardzo złożona. Polski przedsiębiorca budowlany jechał do niemiec celem rozliczenia za wykonane prace. Ponieważ między inwestorem a wykonawcą doszło do sprzeczki, a w trakcie tłumaczenia doszło prawie do przepychanki, sprawa miała zakończenie na policji. Na miejscu spotkania okazało się, że niemiecki klient, u którego realizowany były prace zupełnie inaczej widzi i rozumie rozliczenie. Całe zdarzenie miało miejsce na chyba najbardziej prestiżowej ulicy tego miasta: Kurfürstendamm [(niem. Grobla Elektorska) - główna ulica zachodniej części Berlina, położona w dzielnicy Charlottenburg-Wilmersdor]. Ponieważ polscy przedsiębiorcy chcieli zabrać "swoje" (czyli nie zapłacone rzeczy, a dokładniej meble - strona niemiecka powołała się na tzw Hausrecht
 
Tak pisze wikipedia niemiecka:
 
Das Hausrecht ist in Deutschland vor allem mit dem Begriff Hausfrieden und der Unverletzlichkeit der Wohnung nach Art. 13 Grundgesetz verbunden. Das Hausrecht steht auch Gewerbebetrieben auf ihrem Grundstückseigentum oder -besitz zu,[1] so etwa auch dem Gastwirt. Im Rahmen des Hausrechts kann unter bestimmten Umständen ein Hausverbot ausgesprochen werden (mit Ausnahme der Versammlungsfreiheit in Bahnhöfen, Häfen oder kommunalen Einkaufszentren, wenn sich diese öffentlich genutzten Räume mehrheitlich in staatlichem Besitz befinden).[2][3] Der Hausherr ist befugt, das Hausverbot notfalls mit Gewalt im Rahmen der Notwehr (§ 32 StGB) durchzusetzen. Wird gegen das Hausverbot verstoßen, liegt der Straftatbestand des Hausfriedensbruchs vor (§ 123 StGB).
 
 
Oznacz to mniej więcej tyle co "PRAWO GOSPODARZA DOMU", czyli, że ma prawo do ochrony i nie ma możliwości naruszania miru domowego, prawo do nietykalności itd. Dotyczy to także prywatnych przestrzeni handlowych.
 
Ponieważ Polacy poczuli się oszukani, postanowiliśmy dochodzić swych praw inaczej. Poszliśmy najpierw na zwykły przydworcowy posterunek policji. Ta jednak - jak nam wyjaśniono nie zajmuje się tego rodzaju sytuacjami - i skierowano nas do Landespolizei. Na tym posterunku udzielono nam rzeczowej podpowiedzi,
że takie sprawy rozwiązuje się na drodze powództwa cywilnego. Zaproponowałem, żebyśmy się udali do HANDELSKAMMER. Tak też zrobiliśmy. Tam wyjaśniono polskim biznesmenom, jaka jest droga odzyskiwania należności w Niemczech. Udostępniono nam formularze i tyle.
 
 Mam nadzieję, że moi klienci już coś odzyskali - jeśli jeszcze nie, to TRZYMAM KCIUKI. Całą operację prowadziłem jako tłumacz.
 

Polecane Linki partnerskie